Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pullipfamily. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pullipfamily. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 9 października 2018

131 Fall

Jesień to naprawdę przyjemna pora do zdjęć. Chyba moja ulubiona - słońce nie prześwietla plastikowych buziek, natomiast przyjemnie otula je na złoto. Mimo to, na jesiennej sesji, którą do tej pory wykonałam, nadal panuje lato. W roli głównej Brie i lawenda oraz słomkowy kapelusz, który przyszedł do nas z aliexpress po dłuuugim czasie oczekiwania. Oprócz tego Pan Patyk, który na kilku zdjęciach pilnuje, żeby Brie mi nie upadła, którego miałam ze zdjęć pousuwać, ale tego nie zrobiłam. 





Brie jest wymarzoną modelką. Pracuje mi się z nią cudownie, naprawdę! 
Oprócz krótkiej sesji z Brie, parę nowości, którymi chwaliłam się już na grupach:
Phoebe dostała w końcu wiga, Ivy odzyskała więc swojego wiga, dostała Obitsu, natomiast Cinnamon jest na Pure Neemo. Bubble pozbyła się kłopotliwego wiga w ślicznym kolorze i dostała c u d o w n e g o wiga z leeke w kolorze Pink Coktail! Nie wiem, co kocham najbardziej: krój, kolor, czy to, jak Bubble w nim pięknie. Wiga dostała także Saffron! Wygląda jak aniołek albo owieczka. Uwielbiam ją, choć odnoszę wrażenie, że czegoś jej brakuje. 

Czekam jeszcze tylko na ostatnie zamówienie - z Lullaby. Niestety się zgubiło, więc zostanie ono wysłane ponownie w sobotę. Do tego jeszcze około dwa tygodnie na dotarcie... i lalki gotowe. Znaczy, teoretycznie. W praktyce moje pomysły zmieniają się z prędkością światła, więc jeśli nie zmienię koncepcji na żadną w ciągu kolejnego miesiąca, wręczę sobie medal, o! 

Ponadto... moja kolekcja się powiększy! Nie mogę wysiedzieć w miejscu, spełnię kolejny punkt z wishlisty i dosłownie chce mi się piszczeć i skakać na samą myśl. Oczywiście nie zdradzę na blogu, ani na grupach, na jaką lalkę czekam, a kto ma wiedzieć, ten wie. Podpowiem troszeczkę, że będzie to panna, która z pewnością wyróżni się wśród moich cukierków. Mam nadzieję, że szybko wam się nią pochwalę!


Na koniec jeszcze tylko aktualny stan mojej kolekcji, bo wszystkie są piękne!

Patrzenie na nie sprawia mi ogromną przyjemność, bo wiem, że są dopracowane w każdym detalu, a będą jeszcze bardziej idealne. Planuję dla nich fajne rzeczy, które powoli zaczynam realizować i głównie wyrażać poprzez ich wygląd. Dla przykładu, Brie została ogrodniczką inspirowaną Anią z Zielonego Wzgórza, natomiast Saffron ma być pasterką owiec, a Ivy księżniczką. Ich koncepty mam rozpisane i ciągle je dopracowuję, więc mam nadzieję, że efekt końcowy będzie tego warty.

No nic, wkrótce wrócę do was z - mam nadzieję - jesienną sesją. Do napisania!


Psssssst! Mam nadzieję, że nowy wygląd bloga podoba wam się tak bardzo jak mi! 

sobota, 4 sierpnia 2018

127 Ivy

Tak, to czwarty post w ciągu trzech dni. Niby fajnie, ale robi się spam średnich zdjęć, zamiast małych dawek dobrych zdjęć z porządnych sesji. No ale na upartego mogę mówić, że ćwiczę warsztat albo coś. Zresztą nie będę się powstrzymywać, jeśli mam na to ochotę, bo znając siebie, za jakieś dwa miesiące skończy mi się wena i chęci na latanie z lalkami i aparatem i znowu będziemy wegetować do wiosny, porastając kurzem. Cóż. Więc przychodzę do was z Ivy, która została ograbiona z ciałka oraz wiga - które zabrały jej Phoebe i Cinnamon. Siedziała więc łysa, jedynie w kapturku i ubranku, ale po wymianie stocku Podo na rudego wiga, dostała tymczasowo stockowego wiga Yui. I choć wolę ją w różu, w tym blond pudlu wygląda przesłodko.












Trochę już świeci jej się ryjek od dotykania - jak ją kupiłam, to średnio zdawałam sobie sprawę, że nie powinnam mazać paluchami po lalce. Za niecałe trzy miesiące miną już trzy(!!!) lata, odkąd ten maluch u mnie jest i bardzo chciałabym, żeby do tego czasu była znowu gotowa. Tym razem kupię jej wiga bez grzywki - prawdopodobnie kolejny raz różowego i chyba wróci na obitsu - jakoś mi łatwiej z nim pracować, chociaż Pure Neemo w rozmiarze XS też jest w porządku. 
Na zdjęciach wyżej nosi stockową sukienkę Dal Heiwy oraz butki z aliexpress, do których mam wieczny love-hate. Swoją drogą, na blogu pojawiła się zakładka z listą zakupów. Lalkowych oczywiście. Uznałam, że posiadanie listy zakupów na blogu to dobra opcja, bo przede wszystkim mi nie zaginie - tak jak lubi to robić, gdy zapisuję ją jako notatkę w telefonie lub na messengerze. Welp, myślę, że to tyle na dziś, jak zwykle do napisania! 

piątek, 1 czerwca 2018

#119 Twin Trees

Póki co nie udało mi się przerwać faworyzowania Brie, ale dorzuciłam do nich Fibi i Vanillę. Nie miałam czasu nacieszyć się tą drugą ze względu na to wszystko, co się działo w moim życiu - zarówno lalkowym, jak i tym, ekhem, głównym. Jeśli chodzi o Vanillę, coraz bardziej ją doceniam i widzę coraz większy potencjał, ale moje próby wykorzystania go nie idą mi na tyle dobrze, żeby je opublikować (NA RAZIE). Praca jest jednak w toku, także liczę, że uda mi się skończyć zdjęcia na dniach i będę w stanie się nimi pochwalić. Na dziś mam dla was zdjęcia Brie ze swoją bliźniaczką, należącą do Nell (nie chce mi się oznaczać, sorka nell), której pojawienie się było dość szokującym wydarzeniem, ale pozwólcie, że tę historię zostawię na inną okazję.

Tak, to zdjęcie jest rozmazane, ale postanowiłam mieć to gdzieś i dodać je tak czy siak.










Ok, nie komentujmy tych dwóch ostatnich zdjęć (XD). Bardzo chciałam bokeh, a że wyszedł ch- ekhem, źle, to inna sprawa, także bardzo przepraszam. Ja tylko chciałam bokeh. Myślę, że chcecie także wiedzieć, że pisałam ten post na jakieś dziesięć razy przez trzy dni. Tak, zdaję sobie sprawę, że prawie nie ma tu tekstu. Tak, jestem leniwą kluchą. Nie, nie miałam weny na skończenie tego wcześniej. Nigdy tak długo posta nie pisałam, no ale jest. Przyznaję, że na odwal się, ale chciałam pochwalić się beznadziejnymi zdjęciami. W każdym razie dokonało się. Jest post, są zdjęcia, jest bezsensowne pier-, ekhem, mówienie. Dziękuję, dobranoc, mam niesamowicie dziwny humor, stąd chaos wypowiedzi i te wszystkie bzdury. Na koniec rzucę jeszcze te dwa ostatnie zdjęcia bez bokehuaue (nie umiem odmienić i nie wiem czy się odmienia, sorka) i się żegnam.



Dziękuję za uwagę, dobranoc. 

niedziela, 13 maja 2018

#117 Katowickie spotkanie lalkowe i wczesne urodziny

Przygoda zaczęła się w piątek, kiedy odebrałam Monikę z pociągu i pojechałyśmy do Nell. Pół nocy spędziłyśmy, siedząc na dachu i rozmawiając i już wiedziałam, że ten weekend będzie cudowny. I był! Słuchajcie.

Chciałabym zacząć od tego, że mam najcudowniejszą przyjaciółkę pod słońcem i jeśli ktoś spyta mnie o najlepszą rzecz, jaką ktoś dla mnie w życiu zrobił, bez wahania wymienię to jako pierwszą. Chociaż urodziny mam dopiero za miesiąc - w dodatku nie są to żadne ważne urodziny i nadal jest mi strasznie głupio - w nocy z piątku na sobotę dostałam swój urodzinowy prezent (NA DACHU!!!). Przez kilka godzin (właściwie to nadal) nie byłam w stanie używać słów, a tym bardziej opisać swoich uczuć, bo to najpiękniejszy materialny prezent, jaki mogłam sobie wyobrazić. Nie pamiętam nawet, czy podziękowałam, ale samo "dziękuję" chyba nie byłoby w stanie oddać mojej wdzięczności jakkolwiek. Minęły prawie dwa dni, a ja dalej dotykam jej z niedowierzaniem, że stoi obok mnie na półce, tak po prostu, jak każda inna moja lalka i robi mi się ciepło na sercu, kiedy na nią spoglądam. Otrzymała imię Brie. 

Dal Heiwa, Pullip Canele, Dal Mocha

Wszystkie trzy lalki ze zdjęcia mam dzięki Monice (nie jest mi ani trochę mniej głupio, że tyle dla mnie robi, ale oczywiście cieszę się tak bardzo, jak tylko mogę). 
Po lewej Phoebe, czyli Dal Heiwa, którą już wam pokazywałam. Z prawej Marzipan, Dal Mocha.
W środku mój urodzinowy prezent - moje największe Pullipowe marzenie - Pullip Canele, którego miałam nigdy nie mieć (a nawet nie dotknąć) - wiecie, takie niemożliwe, sięgające poziomu wzdychania do idola, który nie żyje od dwudziestu lat. Nie potrafię opisać tego, jak bardzo się nie spodziewałam, więc musicie sobie to wyobrazić. No ale jednak jest, a ja uciekałam do toalety w obawie, że rozpłaczę się ze wzruszenia jak dzieciak - tylko tak jestem w stanie opisać swoje uczucia.
Co do Marzipan - nie jest jeszcze całkiem moja, bo muszę ją spłacić, ale jest u mnie. Jestem w niej zakochana, to najśliczniejsza dal mocha, jaką widziałam na polskich grupach!

Przed piątą położyłyśmy się spać na jakieś dwie godziny, żeby wstać rano i jechać do Katowic na lalkowe spotkanie organizowane przez Polę! 
Teraz mogę przejść do katowickiego meeta, bo i tak nie jestem w stanie opisać, jak szczęśliwa jestem, będąc w posiadaniu Canele.


Brie z lalką Moniacza - Alice du Jardin o imieniu Primrose

Pullip Hatsune Miku
Najładniejsza Miku świata!


Pullip Tokidoki Luna należąca do Wiku


Pullip Mocha custom, należąca do Kamili


A tu - jako przerywnik - dziewczyny ustawiające Pullipki do grupowego zdjęcia c:
Żeby być konsekwentną, od lewej mamy: Bloody Red Hood Moniacza (Chanamon), Pullip Yonę Pauliny (Bonnie), Pullip Classical Alice Dżemy (Mary Jane?), Amikę (custom) Poli, Pullip Mochę Pauliny, moją Vanillę, na górze Kirsche Poli (Blair), a na dole moją Yui. 


A to Brie z cudowną mochą Pauliny!


Pullip Alura Dżemy <3


Dal Phoebe Wiku


Little Pullip na obitsu 11, należała do Wiktorii Gajek, niestety nie mam pojęcia jaki to model.


Dwie Dal Madoki!!! Po lewej Pai Poli, po prawej Brooklyn Wiku


A tu Pai i Ari w takich samych sukienkach




PORZE! To Amika Poli - była c u d o w n a


Dal Another Soldier Rabbit(?)!!! Nie jestem pewna nazwy modelu, bo google pokazuje kilka opcji, ale na żywo była bardzo fajna i - przede wszystkim - naprawdę fajnie było ją zmacać, jako że tylko ta seria ma taki kolor "skóry". Lalka należała do Kamili i była z serii Another Alice.


Pullip Kirsche o imieniu Blair - kolejna lalka Poli


Przepiękna Victorique de Blois Pauliny


Pullip Karen Dżemy


Dal Angry Nell - Soyi


Midnight Velvet Kamili


Trzy Dal JouJou! Moja Ari oraz dwie pozostałe należące do Kamili


Mary Jane, monsterek oraz Groch


Mary Jane - Pullip Classical Alice


Isul Light Martyny!


A tu may Byulki - Cocotte, Sucre i Paradis - wszystkie Kamili

Cocotte niesamowicie rozczarowała mnie na żywo - na tyle, że wyrzucam ją z wishlisty, natomiast Sucre zdecydowanie tam wraca. 



Sami zobaczcie jaki śliczny cukier!


A tu mamy Bonnie i Mary Jane razem



Moja ukochana Jiyeon! Pullip Regeneration Noir należąca do Nell - uwielbiam ją całym serduszkiem


Taeyang Missionary Wiku

Pojawiło się około siedemdziesięciu lalek - oczywiście nie mam zdjęć wszystkich, zwłaszcza, że prawie nie robiłam zdjęć lalkom Moniacza - bo widuję je na tyle często, że mogę to zrobić kiedykolwiek. Oprócz tego, starałam się fotografować raczej modele, których wcześniej nie widziałam, a chciałam zobaczyć - z czystej ciekawości lub sympatii. Żałuję, że nie dorwałam Clary, o której obecności zapomniałam, zgubiłam zdjęcie Pullip Jaldet - Cornice i Cielowi zdjęcia zrobiłam tylko telefonem, więc nie wrzucam. 
Po meecie udaliśmy się do pubu zintegrować się przy piwie, a później ja i Monika wróciłyśmy do Wrocławia, a następnie do mnie. Dziś odwiozłam ją na pociąg do Poznania - przez co jest mi naprawdę przykro. Chciałabym, żeby ten weekend trwał wiecznie, dawno nie byłam tak szczęśliwa, jak przez te dwa dni, naprawdę. Spędzanie czasu z przyjaciółmi to dla mnie mnóstwo pozytywnej energii do dalszego działania! 


Na koniec wrzucam zdjęcie opisujące mnie przez te dni - Brie towarzyszy mi dosłownie 24 godziny na dobę i nadal nie potrafię uwierzyć w jej obecność! Czy wspominałam jak bardzo kocham moją przyjaciółkę? Nie? No to teraz mówię. Dobranoc!