Pokazywanie postów oznaczonych etykietą heiwa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą heiwa. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 maja 2018

#117 Katowickie spotkanie lalkowe i wczesne urodziny

Przygoda zaczęła się w piątek, kiedy odebrałam Monikę z pociągu i pojechałyśmy do Nell. Pół nocy spędziłyśmy, siedząc na dachu i rozmawiając i już wiedziałam, że ten weekend będzie cudowny. I był! Słuchajcie.

Chciałabym zacząć od tego, że mam najcudowniejszą przyjaciółkę pod słońcem i jeśli ktoś spyta mnie o najlepszą rzecz, jaką ktoś dla mnie w życiu zrobił, bez wahania wymienię to jako pierwszą. Chociaż urodziny mam dopiero za miesiąc - w dodatku nie są to żadne ważne urodziny i nadal jest mi strasznie głupio - w nocy z piątku na sobotę dostałam swój urodzinowy prezent (NA DACHU!!!). Przez kilka godzin (właściwie to nadal) nie byłam w stanie używać słów, a tym bardziej opisać swoich uczuć, bo to najpiękniejszy materialny prezent, jaki mogłam sobie wyobrazić. Nie pamiętam nawet, czy podziękowałam, ale samo "dziękuję" chyba nie byłoby w stanie oddać mojej wdzięczności jakkolwiek. Minęły prawie dwa dni, a ja dalej dotykam jej z niedowierzaniem, że stoi obok mnie na półce, tak po prostu, jak każda inna moja lalka i robi mi się ciepło na sercu, kiedy na nią spoglądam. Otrzymała imię Brie. 

Dal Heiwa, Pullip Canele, Dal Mocha

Wszystkie trzy lalki ze zdjęcia mam dzięki Monice (nie jest mi ani trochę mniej głupio, że tyle dla mnie robi, ale oczywiście cieszę się tak bardzo, jak tylko mogę). 
Po lewej Phoebe, czyli Dal Heiwa, którą już wam pokazywałam. Z prawej Marzipan, Dal Mocha.
W środku mój urodzinowy prezent - moje największe Pullipowe marzenie - Pullip Canele, którego miałam nigdy nie mieć (a nawet nie dotknąć) - wiecie, takie niemożliwe, sięgające poziomu wzdychania do idola, który nie żyje od dwudziestu lat. Nie potrafię opisać tego, jak bardzo się nie spodziewałam, więc musicie sobie to wyobrazić. No ale jednak jest, a ja uciekałam do toalety w obawie, że rozpłaczę się ze wzruszenia jak dzieciak - tylko tak jestem w stanie opisać swoje uczucia.
Co do Marzipan - nie jest jeszcze całkiem moja, bo muszę ją spłacić, ale jest u mnie. Jestem w niej zakochana, to najśliczniejsza dal mocha, jaką widziałam na polskich grupach!

Przed piątą położyłyśmy się spać na jakieś dwie godziny, żeby wstać rano i jechać do Katowic na lalkowe spotkanie organizowane przez Polę! 
Teraz mogę przejść do katowickiego meeta, bo i tak nie jestem w stanie opisać, jak szczęśliwa jestem, będąc w posiadaniu Canele.


Brie z lalką Moniacza - Alice du Jardin o imieniu Primrose

Pullip Hatsune Miku
Najładniejsza Miku świata!


Pullip Tokidoki Luna należąca do Wiku


Pullip Mocha custom, należąca do Kamili


A tu - jako przerywnik - dziewczyny ustawiające Pullipki do grupowego zdjęcia c:
Żeby być konsekwentną, od lewej mamy: Bloody Red Hood Moniacza (Chanamon), Pullip Yonę Pauliny (Bonnie), Pullip Classical Alice Dżemy (Mary Jane?), Amikę (custom) Poli, Pullip Mochę Pauliny, moją Vanillę, na górze Kirsche Poli (Blair), a na dole moją Yui. 


A to Brie z cudowną mochą Pauliny!


Pullip Alura Dżemy <3


Dal Phoebe Wiku


Little Pullip na obitsu 11, należała do Wiktorii Gajek, niestety nie mam pojęcia jaki to model.


Dwie Dal Madoki!!! Po lewej Pai Poli, po prawej Brooklyn Wiku


A tu Pai i Ari w takich samych sukienkach




PORZE! To Amika Poli - była c u d o w n a


Dal Another Soldier Rabbit(?)!!! Nie jestem pewna nazwy modelu, bo google pokazuje kilka opcji, ale na żywo była bardzo fajna i - przede wszystkim - naprawdę fajnie było ją zmacać, jako że tylko ta seria ma taki kolor "skóry". Lalka należała do Kamili i była z serii Another Alice.


Pullip Kirsche o imieniu Blair - kolejna lalka Poli


Przepiękna Victorique de Blois Pauliny


Pullip Karen Dżemy


Dal Angry Nell - Soyi


Midnight Velvet Kamili


Trzy Dal JouJou! Moja Ari oraz dwie pozostałe należące do Kamili


Mary Jane, monsterek oraz Groch


Mary Jane - Pullip Classical Alice


Isul Light Martyny!


A tu may Byulki - Cocotte, Sucre i Paradis - wszystkie Kamili

Cocotte niesamowicie rozczarowała mnie na żywo - na tyle, że wyrzucam ją z wishlisty, natomiast Sucre zdecydowanie tam wraca. 



Sami zobaczcie jaki śliczny cukier!


A tu mamy Bonnie i Mary Jane razem



Moja ukochana Jiyeon! Pullip Regeneration Noir należąca do Nell - uwielbiam ją całym serduszkiem


Taeyang Missionary Wiku

Pojawiło się około siedemdziesięciu lalek - oczywiście nie mam zdjęć wszystkich, zwłaszcza, że prawie nie robiłam zdjęć lalkom Moniacza - bo widuję je na tyle często, że mogę to zrobić kiedykolwiek. Oprócz tego, starałam się fotografować raczej modele, których wcześniej nie widziałam, a chciałam zobaczyć - z czystej ciekawości lub sympatii. Żałuję, że nie dorwałam Clary, o której obecności zapomniałam, zgubiłam zdjęcie Pullip Jaldet - Cornice i Cielowi zdjęcia zrobiłam tylko telefonem, więc nie wrzucam. 
Po meecie udaliśmy się do pubu zintegrować się przy piwie, a później ja i Monika wróciłyśmy do Wrocławia, a następnie do mnie. Dziś odwiozłam ją na pociąg do Poznania - przez co jest mi naprawdę przykro. Chciałabym, żeby ten weekend trwał wiecznie, dawno nie byłam tak szczęśliwa, jak przez te dwa dni, naprawdę. Spędzanie czasu z przyjaciółmi to dla mnie mnóstwo pozytywnej energii do dalszego działania! 


Na koniec wrzucam zdjęcie opisujące mnie przez te dni - Brie towarzyszy mi dosłownie 24 godziny na dobę i nadal nie potrafię uwierzyć w jej obecność! Czy wspominałam jak bardzo kocham moją przyjaciółkę? Nie? No to teraz mówię. Dobranoc!

wtorek, 1 maja 2018

#116 Phoebe

Pamiętacie, jak pisałam, że zbieram na pullipkę? Nie? To dobrze, bo mi nie wyszło. Pojawiła się możliwość zdobycia jednej z trudniej dostępnych lalek z mojej must have list, więc nie zastanawiałam się zbyt długo nad kupieniem jej za pieniądze, których nie mam. Welp, niczego nie żałuję. Wszystko byłoby w porządku, gdyby to była jedna lalka, ale... czekam na jeszcze jedną :'-) Nie chcecie wiedzieć, jak bardzo się zapożyczyłam... ja też wolałabym nie wiedzieć. Przez to wszystko robi mi się w domu armia dalek, co niby mi nie przeszkadza, ale jednak wciąż wolę pullipki. W każdym razie przyszłam przedstawić wam Fibi, znaczy, ekhem, Phoebe. Konkretniej - Dal Heiwa - chyba druga aż tak wymarzona dalka zaraz po Puki. Śmieszne jest to, że podobała mi się, kiedy zaczynałam z lalkowaniem, potem twierdziłam, że jest brzydka - w tym czasie wyprzedała się na pullipstyle i... wszędzie indziej, a niedawno niecały rok temu pokochałam ją od nowa, w dodatku ze zdwojoną siłą i... jest! Sama w to nie wierzę. Otwierałam pudełko trzęsącymi się łapkami, nie wierząc, że zobaczę ją w środku - podobne uczucia towarzyszyły mi przy unboxingu Yuu (nad którym jednak płaczę tak swoją drogą). Dobra, dobra, bo trochę przesadzam z tekstem, a domyślam się, że mało kto faktycznie to czyta - ZDJĘCIA. Dodam jeszcze na koniec, że Fibi od razu ukradła Ivy wiga i ciałko, co oznacza, że ta leży poszkodowana na stockowym cielsku i w stockowym wigu Heiwy. Btw! Tego malucha, którego zaraz wam pokażę, dorwałam w full stocku w Polsce, co cieszy mnie podwójnie.

A, właśnie. Na dobre rozpoczęcie majówki, odwiedziła mnie na dwa dni Patrycja ze swoimi lalkami! Z jakiegoś powodu nie zrobiłam im zdjęć - oprócz jednej małej sesji w Ogrodzie - przez co jest mi trochę przykro. Miałam okazję obfocić starą Shinku, czego niestety nie zrobiłam.

Dal Heiwa


Fibi się wita! To pierwsze nie-telefonowe zdjęcia, jakie jej zrobiłam - stołowo-tarasowe, następne będą z Ogrodu Japońskiego znowu.



Okej, te dwa nie są jakieś super - przez co trochę mi przykro, bo było tak śliczne światło!




Wspominałam, że to będą zdjęcia głównie w kwiatkach? Nie? Sorka, będą głównie w kwiatkach, bo wygląda cudownie wszędzie w kwiatkach. 


To jedno z moich ulubionych zdecydowanie.

A teraz szok. Mam też zdjęcia bez kwiatków! Na kamieniach na przykład.


Zrobiłam też kilka leśnych zdjęć - w końcu Heiwa jest jelonkiem (sarenką?)!





A te dwa ostatnie nie są zbyt dobre, ale podoba mi się jak stoi, więc wrzucam.



Na koniec mam trzy przebeznadziejne zdjęcia cudownej lalki Patrycji - Pullip Wilhelminy. Kompletnie nie potrafię fotografować mrocznych lalek, co zresztą zobaczycie za chwilę, ale jako że to jedyne jej zdjęcia jakie posiadam, to wrzucam, nawet jeśli to najgorsze zdjęcia jakie zrobiłam.




Trochę płaczę nad tymi zdjęciami. Prześwietlone dłonie to chyba bardziej irytujący problem, ale taki główny to fakt, że nie umiem robić zdjęć mrocznym lakom z biało-szarymi buziami!!! Muszę jednak przyznać, że jest CUDOWNA. I to na tyle, że mogłabym mieć ją w swojej rodzince - w full stocku najchętniej - chociaż czerwieni nie lubię. Welp, na dziś to chyba wszystko. Nie zdradzę wam, kto jest drugą panną kupioną za brak pieniędzy, ale zobaczycie ją - mam nadzieję - niedługo. A teraz mam nadzieję uzbierać w końcu na tę cholerną pullipkę, która ma już nawet imię, a pieniędzy brak. Do następnego!