czwartek, 15 czerwca 2017

#91 Sisterhood.

Miałam ostatnio ogromnie dużo chęci na zdjęcia, ale pogoda była zdania, że nie powinnam ich robić. Jak nie deszcz, to wiatr, jak nie wiatr, to zdecydowanie zbyt dużo światła. Oprócz tego, pochwalę się, bo nie wyczymie: czekam na paczkę! Z jaką zawartością, to nietrudno się domyślić, zwłaszcza, że jestem świeżo po urodzinach (przedwczesna staaarość mnie dopadła). Możecie zgadywać konkretnie, ale nie będzie to Kopciuszek, o którym marzyłam od dwóch lat. Coś... zaczęło mi w niej nie pasować. Wybrałam więc inną lalkę. Zobaczycie niedługo, mam nadzieję B) A dziś przychodzę z plenerem - bo w końcu udało mi się na te zdjęcia wyjść. Tytuł posta wpadł mi, podczas sesji właśnie i myślę, że jest uroczy. Zdjęcia chyba też. Zwróćcie uwagę na stroje, jakie mają na sobie bohaterki zdjęć! W roli głównej: nowa fryzura Ari (oraz jej celowo krzywa grzywka).




Widzicie? Poziomki, truskawki! Podobne fryzury!


A ten uroczy portret od teraz będzie wizytówką Ari. Bardzo lubię to zdjęcie.
Teraz możemy przejść do głównej części sesji, od której powstał tytuł! Nie jest to nic specjalnego, bo coś nie do końca byłam w formie, ale... jest nieźle. Całkiem.






Czy wy też uważacie to za słodkie, urocze i superkochane? Bo ja tak. Lubię swoje pomysły czasem.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Ari: Bestio, czemu sapiesz? Czemu wybrałaś akurat ten krzak? Tu trwają zdjęcia! Ważne rzeczy!

*sapanie*

Ari: Cóż, chyba nigdy się nie dowiemy...

niedziela, 28 maja 2017

#90 Pierwszy plener po zimie!

Ja wiem, że faworyzuję Kyo. Ciężko mi przestać, jest najbardziej dopracowana i idealna ze wszystkich moich lalek, co bardzo cieszy moje oczy i serduszko. No więc to ona dostaje najwięcej mojej uwagi, ją wszędzie zabieram i sadzam ją na stoliku nocnym obok mojego łóżka, podczas gdy cała reszta siedzi razem w jednym z lalkowych pokoików.
Zabrałam ją także na pierwszy wiosenny plener w tym roku... do miasta. Swoją drogą, jestem z siebie bardzo dumna, bo pierwszy raz od dawna robiłam zdjęcia bez nieplastikowego towarzysza i nie wstydziłam się obserwatorów wokół mnie. Po prostu robiłam swoje, nie przejmując się ciekawskimi spojrzeniami. Jestem z siebie dumna!
A oto efekt pierwszego wyjścia, skromnie, ale nie najgorzej. 




Wszystkie zdjęcia są oczywiście prześwietlone w milionie miejsc, nie dało się znaleźć ciekawego miejsca poza dostępem słońca.



Może wrocławianie poznają to miejsce?



Te dwa to moje ulubione portrety z wczoraj. Z góry obserwowała mnie para i cicho rozmawiała, a gdy przechodziłam obok, zerkali w moją dłoń, w której trzymałam Kyo.



Zdjęcia przy.... fontannie... cóż. Miały być mniej nijakie, lepiej wykadrowane i w ogóle ładne, ale woda chlapała, słońce świeciło i nie było gdzie wygodnie posadzić plastikowego tyłka, żeby nie wpaść do wody, a przy okazji wdzięcznie zapozować. Cóż, tylko tyle mam dla was dziś zdjęć, ale muszę się pochwalić! Niedługo mam urodziny, a wiecie, że to oznacza pieniądze na lalkę, prawda...? No, możecie próbować się domyślać, kto tym razem przekroczy progi lalkowych pokoików w moim pokoju! 

piątek, 26 maja 2017

#89 Stare zdjęcia, szum i kolejne zmiany

Hej, ho! Sama się nie spodziewałam, że będę miała tak dużo zdjęć, ale postanowiłam wygrzebać jakieś stare, na których... szumi. Nie wiem dlaczego, nie pamiętam, na jakich ustawieniach je robiłam, ale uznałam, że wstawię, bo gdyby nie szum, byłyby całkiem ładne!




Szumią aż przykro. Nie pamiętam nawet, kiedy to było, ale prawdopodobnie zaraz po powrocie Kyo od KajuArt (Martyny Szpil), która ją malowała. Byłam zachwycona (wciąż jestem).
Jak pamiętacie, Kyo dostała czarne włoski, ale jak tylko je przymierzyła, coś mi nie pasowało, a że robiłam zamówienie zbiorowe, przymierzyłam Kyo inną perukę, za zgodą koleżanki, do której teraz należy - Amelki. No i wiecie... przepadłam bardziej i to był moment, w którym zdałam sobie sprawę, że w tym kolorze jej I D E A L N I E. No i czarny bob poleciał do nowego domu prawie od razu, a ja chwilkę po tym zamówiłam nowe włoski. Kyo z powrotem dostała martwą różową wiewiórę na głowę, ponownie czekając na zamówienie. W tym czasie wybrałam się z nią do dziadków. Babcia zabrała mnie na targ i nie zgadniecie co znalazłam! Calutki komplet wiklinowych mebelków w skali 1/6! W idealnym stanie! Za 25 złotych!!! Nadal nie wierzę w swoje szczęście, to najlepsiejsza targowa zdobycz, z jaką udało mi się stamtąd wrócić!

[słabe zdjęcie z telefonu]
Pojachaliśmy też na działkę. Nie zabrałam swojego aparatu, więc pożyczyłam cyfrówkę dziadka i starałam się ją... okiełznać. Efekty są całkiem niezłe, zobaczcie.










Wiosenne, lekkie zdjęcia. Kyo wygląda uroczo (mimo zdechłej wiewiórki na głowie). Jestem zadowolona, udało mi się okiełznać aparat, który pierwszy raz miałam w dłoniach. No a potem... potem wróciłam do domu, pojechałam na parę dni do dziewczyny, a gdy od niej wróciłam, czekała na mnie paczka. Kolejna paczka z leeke!
Otworzyłam ją, wyciągnęłam co moje, założyłam Kyo i... prawie się poryczałam, że to nareszcie TO! Była idealna, a ja tym razem totalnie zakochana i nareszcie pewna, że tego chciałam! 
Panie, panowie oraz wszyscy inni, przedstawiam odmienioną, idealną i nareszcie gotową Kyo!


Podoba wam się? Jak widzicie, ten wig jest całkiem inny od poprzedniego... i dobrze. Czerń dziwnie dodawała jej lat, a bob nie do końca spełniał moje oczekiwania, ale jak wpadłam na pomysł długiego wiga, to nie mam pojęcia! Kolor natomiast był oczywisty zaraz po przymiarce wiga Amelki, który był właśnie szary. Nie żałuję ani odrobinę, choć przyznam, że dbanie o taką ilość loków jest co najmniej męczące i pochłania sporą ilość czasu, a za chwilę i tak są rozwalone. No ale! Mam oczywiście więcej zdjęć, więc już nie przeciągam i wrzucam!




Zobaczcie tylko jaka jest cudowna! Nie sposób oderwać od niej wzroku - mam nadzieję!



Te dwa zdjęcia skopałam maksymalnie, ale byłam zmęczona i... na nich to widać. Na pierwszym tło kończy razem z czubkiem głowy Kyo, a na drugim ostrość zgubiła się... gdzieś. Na pewno nie tam, gdzie powinna być. Mimo to, wrzucam, bo gdyby nie te - dość istotne - sprawy, zdjęcia byłyby co najmniej niezłe.




Nie pamiętam, czy pokazywałam kiedykolwiek jej powieki, ale są różowe! Ostatnie zdjęcie - portret, z którego jestem na tyle zadowolona, żeby ustawić go jako wizytówkę Kyo. Jestem cholernie dumna z tego, jak ją wystylizowałam i że nareszcie udało mi się ją skończyć. Mam nadzieję, że zachwycacie się nią choć odrobinę tak, jak ja.

Lato właściwie już przyszło, a to oznacza owocny sezon lalkowania. Bardzo lubię robić wiosenno-letnie stylizacje oraz sesje, więc bardzo się cieszę. Kolejne zdjęcia nie będą już kołdrowymi sesjami na łóżku w moim pokoju (swoją drogą, nie zmieniałam tej pościeli zdecydowanie zbyt długo...), będziemy wychodzić na ogród i w różne inne miejsca!
Do napisania <3

wtorek, 16 maja 2017

#88 Zmiany, zmiany!

Znowu zniknęłam na całe wieki. Poświęcam mniej czasu lalkom, a więcej życiu z ludźmi. Łażę na koncerty, festiwale, imprezy, do kina, odwiedzam....dziewczynę lub ona mnie. Czasem zabieram lalki. Ale co u nich! No zmiany. Wig Ari zaczął mnie denerwować trudnością dopasowania do niego...czegokolwiek. Więc go sprzedałam. I kupiłam nowego. 
Teraz jest brzoskwinką. Albo morelką.




Czy nie wygląda przesłodko? Jeszcze nie jestem całkiem przekonana, czy to TO, ale póki co jestem całkiem zadowolona, jednak nie wykluczam, że w przyszłości znajdę coś, w czym będzie wydawać mi się idealna.
Oczywiście Ari nie jest jedyna, u której nastąpiły zmiany. Dziś rano do drzwi zapukała pani listonosz... z zamówieniem z leekeworld! A tam co? WIGI! Nie tylko moje, nie tylko dla moich lalek, ale domyślacie się pewnie, komu się poszczęściło?



Hej ho, oto Kyo! Nareszcie gotowa! Jeszcze nie jestem całkiem przekonana co do tego koloru i zaczynam się zastanawiać, czy nie byłoby lepiej w dłuższym wigu...a potem zerkam na nią znowu i wygląda idealnie. Oprócz tego, postanowiłam wam pokazać etapy jej przemiany, odkąd u mnie pomieszkuje!


Pamiętacie tę Kyo? Taka do mnie przyjechała, wtedy Pullip Akoya.


Prawie natychmiast dostała nową buzię i tymczasowego wiga.


A potem chipy i już była prawie piękna!


Teraz nareszcie jest piękna i gotowa, a ja ponownie zakochana!

Po tylu zmianach, rodzinne wspólne zdjęcie jest niemalże obowiązkowe, więc...


...czy oni nie są razem cudowni? Ja wiem, że są! Do napisania <3