piątek, 16 września 2016

#58 smutny post bez tytułu

Cholernie ciężko mi uwierzyć, że musiałam to zrobić. Moja obecna sytuacja w życiu zmusiła mnie do podjęcia naprawdę trudnej, łzawej i przykrej decyzji. Jeszcze nie do końca to do mnie dotarło, ale wiem, że to się dzieje. Moja mała, słodka Lou, spędza u mnie ostatni weekend w swoim lalkowym życiu. Trafi w dobre ręce, jestem tego pewna, bo przygarnie ją moja dobra koleżanka. 
Kwestią przypadku było jej pojawienie się tutaj. Mam pieniądze, Mei potrzebuje koleżanki, o, ładna, kupię. Przyjechała w małym pudełeczku, owinięta w stertę zniszczonych wigów. Doskonale pamiętam ten dzień i to, z jakim zapałem fotografowałam unboxing.



No a teraz potrzebuję pieniędzy. Padło na Louise. Wzięłam ją ostatnio do rąk, spojrzałam na nią i zapytałam sama siebie "Co ja mam z tobą zrobić, Lou?". Skończyły mi się na nią pomysły. Jestem z nią najmniej zżyta, ale kocham ją tak samo jak pozostałe. Jednak to o Lou pomyślałam jako pierwszej pod kątem sprzedaży. Stało się. W poniedziałek pojedzie do nowego domu, w jutrzejszym wrocławskim meecie już nie będzie uczestniczyć. 
Jest mi naprawdę strasznie źle z tą decyzją, ale to krok naprzód. Potrzebuję tych pieniędzy, żeby zmienić coś w swoim życiu. To wielki krok, jestem pełna podziwu, że odważyłam się go zrobić. 
Mimo to, to łamie mi serce. Naprawdę, cholera, łamie mi serce. 
Obracałam się z boku na bok, zwalając bezsenność na pełnię księżyca, ale... przecież doskonale wiem, że nie mogłam spać przez Lou. Zerkałam na nią i na dziewczynki co chwilę, nie mogąc wyobrazić sobie Lou bez dziewczynek i dziewczynek bez Lou. Czuję pustkę. Naprawdę, kurczę, czuję pustkę i jestem wściekła, że do tego doszło. 
Jestem jednak pewna, że dostanie dobry dom i tyle uwagi, na ile naprawdę zasługuje. Bo zasługuje na więcej, niż ja jej poświęcałam. Dużo, dużo więcej. A ja, cóż, wyjeżdżam. To jakiś etap, nowy rozdział w życiu, czy inne bzdury.
Dopiero teraz uświadomiłam sobie, jak wiele znaczą dla mnie te kawałki plastiku, jak ważne są w moim życiu, i jak bardzo, bardzo je KOCHAM. Zwyczajnie je kocham.
Nie będę przedłużać, to tyle. Uznałam, że potrzebuję to z siebie wyrzucić i powiedzieć również wam. 


środa, 14 września 2016

#57 nel część II

No więc teraz zapraszam na drugą część notki. Bardzo narzekałam na brak statywu, podczas robienia ich i chyba czas zacząć na niego zbierać... no ale dałam sobie radę, światło i kolory współpracowały, bawiłam się ostrością i ustawieniami aparatu, w zamian za to, nie dotknęłam ich żadnym edytorem :---) 
Subtelność, wrażliwość, zżycie z naturą.













Jak widać, wymienne łapki przydały mi się do opowiedzenia historii. Pozwalam wam dopowiedzieć sobie treść. Do następnego!

#56 nel część I

Zdjęcia Nel wykonane wczoraj, będę musiała podzielić na dwie części - neutralną i "18+", bo nagle w środku sesji mnie natchnęło i zmieniłam kompletnie wizję sesji, haha. Dlatego dodam dwie notki, bo nie każdy lubi oglądać lalkową nagość. Mimo to, zachęcam do obejrzenia obu notek, druga wcale na tej nagości się nie skupia, ona tylko podkreśla.

















poniedziałek, 12 września 2016

#55 ivy

Nie mam pojęcia, jak przestać ją ostatnio faworyzować...ale spójrzcie tylko na tego małego aniołka!







Pamiętam, jak do mnie przyjechała i czekałam niecierpliwie, bo była moją wymarzoną dalką, a potem...poof! Nie czułam chemii. Miałam wrażenie, że to kompletnie nie to. Pamiętam, jak spakowałam ją do sporej koperty i miała jechać na wymianę. W ostatniej chwili wyjęłam ją stamtąd, popatrzyłam na nią raz jeszcze i uznałam, kurczę, nie mogę jej oddać. Wyobraziłam ją sobie w innym wydaniu i...została. Długo szukałam jej wyglądu - jak na mnie długo, bo mam ją od końca października (więc niedługo minie rok!) i dopiero pod koniec lipca znalazłam jej idealne włoski, a przez metamorfoz przeszła sporo, co można zaobserwować >>>tutaj<<<. Bardzo się cieszę, że ze mną została. W przypadki nie wierzę, więc wiem, że to, co wtedy kazało mi wyjąć ją z koperty, było bardzo dobrym czymś (myślę, że to mogło być przeznaczenie!). A teraz jest moim małym aniołkiem!

niedziela, 11 września 2016

#54 nowe znajomości

Moje dziewczynki poznały kolejnego małego bąbla! Oto Cynthia, repaintowana Dal Tina mojej dobrej bezblogowej koleżanki (mam nadzieję, że niedługo). Zapraszam na spam!

próby nauki jazdy na deskorolce









lekcje chyba nie poszły na marne!


 





mały, słodki aniołek!






Mam nadzieję, że Cynth podoba wam się tak jak mi. Wiga dostała w prezencie ode mnie, tak samo jak wianek. Póki co, utknęła na stockowym ciałku, ponieważ odcień jej "skóry" jest całkiem biały...

Okay, a teraz pokażę kilka zdjęć z kuchennej sesji Ivy dzień wcześniej!








Do napisania, maluchy!