wtorek, 16 sierpnia 2016

#47 lalkowy meet

Nie będę się rozpisywać, bo nie mam na to czasu, więc zasypię was tylko zdjęciami. Był meet. Były lalki. Były zdjęcia. Z prawie 140 jak zwykle wybrałam garstkę :'-)
Nie miałam siły ich obrabiać. Niektóre są przesadzone, bo jestem zmęczona, a przecież to tylko lalkowy meet, haha! No to nic. Czas na spam.
(były ze mną Ola, Gabrysia, Kasia i moja koleżanka Olga, która nie ma bloga) 

Lou oraz Woori (Dal Chenille du Jardin) należąca do Oli :3



śliczna, ale jeszcze bezimienna Dal Angry Olgi; ten model na żywo  >>>  na zdjęciach

mała, wkurzona angry nie polubiła się z mei; z początku cicho zazdrościła jej kokardy, a potem...


...a potem zabrała jej kokardę i obserwowała reakcję niczego nie podejrzewającej mei

ciężko ukryć, że się nie dogadują



Mała Ivy wlazła na drzewo. Musiałam ją asekurować, żeby nie zleciała, ale uparła się strasznie. Wiem, że jej wig nie wygląda najlepiej, ale... jedzie do nas nowy :---)
Dal Puki była wśród tych wszystkich lalek takim małym zagubionym bąblem i nie wiedziała, co ma robić, z kim zdjęcia, do kogo iść, ciągle chciała się przytulać i nie pozwoliła nikomu podwijać rękawków swojego sweterka.






Dal Angry dogadywała się właściwie tylko z Lou i może...coś zaiskrzyło?

niektóre lalki dziwacznie okazują uczucia...
 
A oto Dana. Pullip Merl. Dana należy do Gabrysi.

Nie mam za dużo zdjęć Dany, bo bałam się, że ją zepsuję - jej obitsu latało na wszystkie strony :---(



Towarzystwo Ivy chyba nie przeszkadzało Dal Angry.

Astrid (Pullip Fraulein), należąca do Kasi.


Mei raczej nie wyglądała, jakby chciała się tulić...

Mei i malutka Woori wyglądały razem przeuroczo!


chcąc naprawić to zdjęcie....chyba przedobrzyłam :'-)


Jedne z ostatnich zdjęć. Grupowe. 



Meet był zdecydowanie udany. Było dziewięć pięknych lalek. 
Odpowiadało mi towarzystwo samych pullipowatych, bo o ile lubię różne lalki, nie czuję się dobrze, fotografując monsterki, czy barbiowate. 
Bardzo chciałabym spróbować z żywiczkami. Ale na to również przyjdzie czas! 

BONUS

kilka zdjęć zza kulis 

no dobra, to zdjęcie zdradza, że angry nie tak samodzielnie usiadła Lou na głowie...
kasia profeszynal fotografer
lalki, wszędzie lalki
Do następnego!

sobota, 13 sierpnia 2016

#46 nowe oczka mei!!

Jak już się tak chwalę, to pochwalę się i tu: w końcu zrealizowałam plan zmiany oczek Mei na takie moje wymarzone. Nie wiem, dlaczego tyle z tym czekałam, ale jestem w niej coraz bardziej zakochana ❤






Jak zwykle nie umiałam wybrać dwóch czy trzech zdjęć. Ale pięć to nie sto, więc nie jest źle!! Tak, oczka Mei są teraz brokatowe. Mienią się na różne kolory, co ciężko było uchwycić na zdjęciach, ale próbowałam.
Jak ja się cieszę, że to zrobiłam!

piątek, 12 sierpnia 2016

#45 nowe ciuszki i łapki nel

To post typowo do chwalenia się. Do Nel przyszły dodatkowe łapki, a do reszty dziewczynek urocze ubranka. Nie ma ich dużo, ale to dobra wymówka do zrobienia sesji B)






ćśśś, nikomu nie mów o tym, co widziałeś





Parapetowe zdjęcia. Przepraszam za to, ale na dworze jest chłodno i wieje wiatr, a chciałam sfotografować moje bąble w nowych ubrankach! Dodatkowo, jedna dziewczyna przypadkiem wysłała mi nie tę bluzę, którą chciałam, za co bardzo mnie przeprosiła i powiedziała, że dobrą bluzę wyśle jutro, a tę mogę sobie zachować! To bardzo milutko z jej strony. Mei prezentuje ową bluzę na ostatnim zdjęciu.

takie butki dostała nel; pasują jej do sukienki <3


bluza-przypadek

 BONUS: kilka "telefonowych" zdjęć z zabawy łapkami



nel: patrzcie, patrzcie, dostałam!! wszystkie moje!

nel: jejku, które wam najpierw pokazać...

nel: jejku, ale to fajne!

nel: stój, bo strzelam!!

(moja wersja internetowego mema, powstałego na wzór serialu W11; tak, pisownia celowa)
Do następnego!

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

#44 bąble gotują: makaron z sosem alfredo

Gdzie nas dawno nie było? W kuchni! 

nel: mei, boję się, że sobie nie poradzę, robię to pierwszy....
mei: wyluuuzuj, to nic trudnego! aleks zna przepis, my tylko pomagamy!
nel: no dobrze..
 Składniki (wszystko robimy "na oko"):
-kalafior
-mleko ryżowe bądź inne o delikatnym smaku
-płatki drożdżowe
-sól i pieprz
-dwa ząbki czosnku
-makaron (najlepiej spaghetti)

ivy: ile tego makaronu trzeba ugotować?!
mei: tak z pół paczki!

lou: niosę czosneeek!

mei: co z tym?
lou: trzeba podzielić na malutkie różyczki i ugotować w napoju ryżowym

nel: w tym?
lou: taaak

ivy: gotuje się!!!
nel: odejdź od tego, bo gorące!
lou: to czas na sól i pieprz!


 
mei: będziemy go siekać?
nel: nieee, obierzemy z łupin i wyciśniemy przez praskę!


nel: gdy dodamy sól, pieprz i czosnek, trzeba przemieszać całość

 
ivy: nie podchodź! to ja pilnuję płatków drożdżowych!
mei: ale ivy, trzeba je dodać do sosu...

ivy: ehhh, no dobra
nel: i jak je dodamy, trzeba pomieszać i odczekać chwilę
lou: a potem co?
mei: wyłączyć gaz i co?
nel: i jak ostygnie, trzeba wziąć blender i zmiksować sos!
ivy: a makaron?
nel: ...
nel: O CHOLERA, NIECH KTOŚ WYŁĄCZY MAKARON




 A oto mój kuchenny Dream Team B)

 *podczas gotowania nie ucierpiała żadna lalka

sobota, 6 sierpnia 2016

#43 nel, obitsu, altankowanie i urodziny pierwszej dyńki

Co się dzieje?! Nel dostała obitsu! Nareszcie! Obitsu Nel szło do nas dłużej niż sama Nel. Aleee warto było. Zdecydowanie. Bąbel nareszcie może się normalnie ruszać. Pozowanie nie sprawia jej problemu. No i jest bardziej wymiarowa. Hura! Na tę chwilę nie planuję w niej innych zmian. 
Natomiast Ivy czeka na wiga. Ten tymczasowy był dobry...tymczasowo. Ale zaczął być kłopotliwy. Plącze się i wygląda sianowato. A Louise zasługuje na porządne ciałko. Wciąż waham się, czy zbierać na pure neemo XS, czy zostać przy obitsu. Zawsze chciałam lalkę na pure neemo, bo ciałko jest śliczne, ale jego ruchomość...cóż. Sama nie wiem. Zawsze mogę zaryzykować i je kupić i ewentualnie przełożyć Lou z powrotem na obitsu. Obawiam się tylko, że niektóre ciuszki nie będą pasowały na ciałko Louise. Ehhh. 
Dobra, dobra. Koniec żali. Zabrałam Nel i Mei na altankowanie i zrobiłam ich kilka zdjęć na działce przyjaciółki, mimo że pogoda nie chciała współpracować. 

światło było okropne, dlatego zdjęcie jest lekko rozmazane...ale to i tak najlepsze z tej serii




mei wygląda tu, jakby była pouczana przez nel



Z działkowych zdjęć, to by było na tyle. Nie obrabiałam ich ani trochę, bo światło było cudowne. Serio, dawno nie zachwycałam się światłem. Idealnie wpasowało się w klimat zdjęć.
Dziś wróciłam do domu i uparłam się, że zrobię moim dyńkom wspólne zdjęcie, żeby mieć co ustawić na fejsbukowe tło. Myślałam, że wczoraj pogoda była okropna, ale dziś... Dawno nie irytowałam się AŻ TAK na to, że moje bąble nie chcą stać tak, jak ja chcę. Ciągle leciały przekleństwa, wiatr przewracał wszystkie plastiki po kolei, Nel straciła głowę (tak, odpadła jej, kiepsko założyłam obitsu, naprawiłam to w miarę szybko i trochę stabilniej iii chyba się udało) ale... dałam radę. I jestem zadowolona z efektu końcowego. Są wszystkie, nie stoją jak słupy soli, zdjęcie ma nawet jakąś tam fabułę! Jestem dumna. 

"nie chcę z wami zdjęć, lol" ~Lou
Ostatnia sprawa! Mei miała urodziny (zapomniałam, że już sierpień...). 
3 sierpnia 2015 przyjechała do mnie moja pierwsza nafochana dyńka. Ale ten czas leci! 
W całkiem niedalekiej przyszłości, swoje pierwsze urodziny u mnie, obchodzi także Louise.
 Specjalnie odkopałam zdjęcia Mei z pierwszego i drugiego dnia u mnie!



Sto lat u mnie, Mei!