środa, 27 kwietnia 2016

#20 przyszła wiosna!

Najpierw kilka starszych zdjęć z gotowania, bo tak wyszło, że o nich zapomniałam. Lou w rozpuszczonych włosach, Mei mały cwaniak i Ivy jeszcze przed kolejną zmianą zastępczego wiga.


Z gotowania to tyle.

Przyszła wiosna, więc są nowe zdjęcia!
Pierwszy raz ustawiłam Ivy na deskorolce, bo zawsze upadała i gibała się na boki. Moja kreatywność prawie utopiła Lou, aparat no i mnie przy okazji. Skończyło się wybraniem trzech zdjęć z trzydziestu (norma) i mokrym rękawem.
A wam pokażę trzy plastiki w trzech różnych odsłonach (a wszystko działo się w ciągu jednej sesji)!




Ivy wygląda jak mały uroczy łobuz. Taka dziewczynka, która na podwórku po powrocie z przedszkola, woli bawić się z chłopcami w chowanego, biegać i wspinać się na drzewa.

                 

Mei kolejny raz pokazuje, że nadaje się do bycia zarówno przerażającą jak i uroczą. Mei jest przerażająco urocza. Uroczo przerażająca. Przerażurocza. Urożająca. Whatever.


Lou przez godzinę była baletnicą z jeziora łabędziego. A może raczej... żurawiego, czy coś. Pierwsze zdjęcie z początku mi się nie podobało, ale uznałam ostatecznie, że z czarno-białym filtrem wygląda jak kadr z jakiegoś filmu.
A dwa pozostałe... cóż, wciąż nie potrafię zdecydować, którą wersję wolę.
Zdjęcia udane. Następnym razem postaram się o historyjkę. Stop. Muszę przestać obiecywać, bo odkładam to już od kilku postów...
No, to pa!

czwartek, 10 marca 2016

#19 plastiki w kuchni - krem z brokułów

*ivy i mei słodko sobie śpią*


Lou: ej, Mei? 
Mei: co chcesz...
Lou: czy możecie pomóc mi z zupą?
Mei: nie bardzo

Lou: ale...sama sobie nie poradzę.
Ivy: robimy coś niezwykle ważnego, nie widzisz?
Lou: no właśnie jakoś niespecjalnie...aha, czyli tak się bawimy? no dobra.

Mei: aaaaaaaaaa dobra, okay, pomożemy ci z tą zupą! puść, puść!

*chwilę później*
Mei: potrzebujemy bardzo duży garnek

Lou: i dwa zielone drzewka!

Lou: które trzeba ładnie pokroić i wrzucić do dużego gara

Mei: i trzeba też ukroić kawałek selera i marchewkę albo dwie i dodać do brokułów i dodać kostkę warzywną albo vegetę i sól 

Ivy: jak się troszkę podgotuje, dodajemy puchę zielonego groszku, parę kostek mrożonego szpinaku, zioła i przyprawy i mieszaaamy

Ivy: jak już wszystko będzie miękkie, trzeba odstawić, żeby trochę przestygło i przygotować czosnek! (tyle, ile lubimy, aleks użyła czterech ząbków i mówi, że to o dwa za dużo)

Mei: teraz czekamy na zupę

Szykujemy ręczny blender i praskę do czosnku. 
Wyciskamy go do zupy, blendujemy. Sypnęłam trochę suszonej mięty, dodałam dwie łyżki masła orzechowego, trochę mleka sojowego w proszku, żeby zabielić. 
Doprawiłam, zblendowałam raz jeszcze.
Z chleba tostowego zrobiłam grzanki w opiekaczu.
Wuala!



Do następnego!

wtorek, 1 marca 2016

#18 wiosenny śnieg

Przyszedł marzec, a razem z nim śnieg. Postanowiłam z tego skorzystać, więc wzięłam aparat, lalki, ubrałam się cieplutko i wyszłam na ogród. Powstała mini sesja, jednak nie mogłam pozwolić sobie na kombinacje, bo wiatr, bo mokro, bo pada, bo aparat i plastiki odmawiają współpracy. Ale coś wyszło! Zapraszam do oglądania 🍉

Lou



Mei



Ivy




Tyle się nadaje. No, może jeszcze parę, ale niech będzie sprawiedliwie. Mało mam czasu na życie i lalkowanie, ale się staram. Nie zapomniałam o blogu! 🍉

czwartek, 3 grudnia 2015

#17 Nowe spojrzenie na świat

Moje dziewczynki  mają nowe oczka!
Wpadłam tu tylko się nimi pochwalić, bo jeszcze nie miałam czasu układać historyjki, choć bardzo bym chciała. Ale obiecuję, że kolejny post, będzie historyjką!

Mei jest już gotowa. Póki co nie planuję w niej żadnych zmian. Jest urocza i lekko psychodeliczna, taka, jaka miała być od początku.
Ivy potrzebuje jeszcze nowego wiga. Myślę też nad repaintem, bo ten różowy makijaż nie chce współgrać z pomysłem na nią. Zobaczymy.
A Lou ma na tym zdjęciu wodogłowie. Ale wygląda teraz uroczo.

No i zrobiłam Mei ładne zdjęcia. Znowu ją faworyzuję, co ja mam na to poradzić...


Do napisania!

czwartek, 12 listopada 2015

#16 Kolejna słodycz u moich progów

Hejka! Wiem, wiem, nie było mnie tu trochę, ale mam bardzo dużo zdjęć Mei, Lou i... Ivy. Tak, w moim domu pojawiła się nowa dyniogłowa mieszkanka - Dal Puki, najśliczniejsza dal na świecie. Zbierałam na nią najdłużej, ale chyba najmniej się z niej cieszyłam. Zrobiłam jej trochę zdjęć i stała sobie grzecznie, bo nie wyglądała tak, jak chciałam. Nie czułam, że to moja lalka. Zapomniałam, że przecież wymaga zmian i już siedziała w kopercie na wymianę, ale jednak wyjęłam ją, ubrałam i postawiłam obok sióstr i zaczęłam się zastanawiać, co mi odbiło. Jest przecież śliczna i tak ładnie wygląda z Mei i Lou! 
 No więc... oto lalka uratowana od wymiany, Ivy.


Jej wygląd będzie na razie niespodzianką, ale nie będzie słodką blondyneczką, to rola Mei. 

(o nie, to zdjęcie powinno być ocenzurowane, Mei nie ma majtek!)
 

















 Ivy ma też zdjęcia w liściach!


Mei, Lou oraz Ivy na jednym zdjęciu. Czyż nie są razem urocze?

To zdjęcie stało się jednym z moich ulubionych mimo, że mojej ulubienicy na nim nie ma. Dziewczyny wyglądają na nim tak tajemniczo i rozkosznie!
To już tak żeby Ivy nie poczuła się zbyt ważna. Lou i wrzosy. Wrzosy i Lou. Mimo jesieni, pogoda była wiosenna.
A to taka domowa piżamowa wersja Mei. Ona jest słodka i urocza na każdym zdjęciu.
Łamiemy rutynę! Wstawiamy kota obsypanego brokatem na bloga o lalkach! Wiem, że zdjęcie jest rozmazane (sfotografowanie TEGO kota to prawdziwe wyzwanie), ale naprawdę je lubię.
No to nic, na następny raz przygotuję mniej opisowy post, więcej będzie się działo, więc... do następnego!